Strona główna

Sprawy bieżące

Więcej o nas

Prezentacje

druki

Kontakt

Janina Barbara i Zbigniew Twarogowie

Początki krajoznawstwa
na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej

Pierwsi krajoznawcy

Krajobraz Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, jego niezwykłość i różnorodność, inspirował pisarzy i poetów. Jednym z pierwszych był Franciszek Wężyk (1785-1862), który w wydanym w 1820 r. poemacie, "Okolice Krakowa" podążając z Olkusza, opisywał dolinę Prądnika:

Zwróćmy krok na południe, ku wdzięcznej dolinie
Gdzie pieszcząc się z kwiatkami bystry strumień płynie,
zebrawszy te wody co w biegu spotyka
Bystrego wkrótce imię przybierze Prądnika
Ten z zakonną skromnością domek zbudowany
Przeniosła Salomea nad królewskie ściany.

Stanisław Staszic (1755-1826) w "Zarysie Karpatów i Tatrów" (Staszic 1839) umieścił geologiczny opis jaru Prądnika, jego skalistych zboczy oraz genezę doliny. Widoczne na wierzchowinie jurajskie ostańce porównywał do ruin, zaznaczając, że niektóre są doskonałym miejscem widokowym ku południowi - na Grzbiet Tenczyński, dolinę Rudawy, a patrząc na roztaczający się widok... "zdał sobie sprawę z tego, że istniał czas, kiedy doliny tej jeszcze nie było". Natomiast w "Ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski" (Staszic 1955) napisał: Potok Baba, którego się łożysko po naiwyższym stepie piaskowców Olkuskich rozciąga, z którego woda na wiosnę i na jesień barzo wielka, jest także przez ziemię pochłonięty. Tam również opisuje okolice Olkusza, w śród niezmiernych zsepisk piasku (...) strumień przez wieś Zuradow płynący... za młynem nieznacznie niknie w ziemi.

Wojciech Jastrzębowski (1799-1882) począwszy od 1836 r. często wędrował z młodzieżą z Instytutu Agronomicznego z Marymontu przez Jurę po fatalnych ówczesnych drogach... W. L. Anczyc (1823-1883), wspominając swoją pierwszą wycieczkę do Ojcowa w 1848 r., ubolewał nad ogałacaniem grot z prześlicznych sopleńców (Gotkiewicz 1963).

Interesujące są zamieszczone w "Księdze Świata" (ryc. 4) z lat 1853-1858 relacje Adama Wiślickiego (1836-1913) i Stanisława Lövenharda (1838-1915), oparte na badaniach A. Wagi (1799-1890) i W. Taczanowskiego (1819-1898), którzy podjęli podróż do Złotego Potoku dla zebrania "osobliwości naturalnych". Bogata szata roślinna i liczne szczątki "przedpotopowych zwierząt" w okolicznych jaskiniach, ponadto fauna okolic Złotego Potoku budziły zainteresowanie "naturalisty". A. Waga opracował materiał kostny z namulisk jaskiń, niestety, eksploatowanych w różnych celach, nawet do naprawy dróg. W. Taczanowski opisał nietoperze tutaj żyjące, mniejsze od zamieszkujących groty ojcowskie. Wspominał również o miejscowym zwyczaju - należy chodzić w nakryciu głowy, gdyż inaczej nietoperze wkręcą się we włosy. We wspomnianej "Księdze Świata" znajdujemy również opis źródeł Zygmunta i Elżbiety, świata zwierzęcego, zimnych, czystych strumieni oraz ciekawe wytłumaczenia pochodzenia głazów narzutowych w okolicach Zalesic - że aż w te okolice wdzierały się bałwany morskie. Czyżby w połowie XIX w. nie było nic wiadomo o kolejnych zlodowaceniach Polski? Został również opisany gatunek węża Columber Aesculapii (wąż Eskulapa), o którym nigdzie, poza skałami Złotego Potoku, nie było wiadomo.

rycina
Ryc. 4. Strona tytułowa czasopisma "Księga Świata"

Autorzy Ci poświęcili wiele miejsca wspaniałym opisom krajobrazu i przyrody zwiedzanych okolic, oglądanych przy różnym oświetleniu ruin zamków i skał np. Ostrężnika. Ubolewali nad niekorzystnymi zmianami, m. in. rozebraniu ogrodzienieckiego bastionu dla pozyskania materiału na wybudowanie owczarni, pozbawienia wnętrz zamkowych rzeźbionych w kamieniu ozdób itp. Interesowali się wykorzystaniem miejscowych skał w budownictwie (np. kościół we wsi Giebło). Uważali za korzystny objaw powstawanie zakładów przemysłowych, jak np. papierni w Wierbce, dających zatrudnienie miejscowym, ale ubolewali, iż zatrudnia się w niej, prócz kobiet, także dzieci do sortowania szmat.

Adam Wiślicki (1836-1913) opisywał jaskinie w "Paśmie Juraicznego wapienia". Dla krajoznawców interesujące są liczne legendy zebrane i opisane przez niniejszego autora. Wiślicki wędrując z "uczonymi naturalistami" opisał również dolinę Prądnika i jej jaskinie, w których pisk i szum latających niedoperzów coraz bardziej wzrasta, a są to niedoperze myszaki. Przytoczył hipotezę powstania jaskiń przez kurczenie skał z łona wód wynurzonych i powstanie z tego powodu w ich wnętrzu otworów. Sam jednak skłaniał się ku przekonaniu, że powstały na skutek mechanicznego i chemicznego działania wody. Pasmo wzgórz Jury uważał za odmienne "fizyognomią i naturą wewnętrzną" od innych regionów Polski, nie mających z nimi związku. Zachwycał się krajo-brazem od Złotego Potoku aż po Ojców, który wg niego, jest doskonałą kompozycją malarską, zmienną w różnym oświetleniu i porach roku, przeciwnym monotonnemu krajobrazowi Mazowsza.

Tam również zamieszczono opis lasów z rzadkimi gdzie indziej wiekowymi jodłami zw. "bystrzenowickimi", a także siedziby tutejszych wieśniaków - kurnych chat, oraz miejscowego przemysłu - fabryki wyrobów bawełnianych w Żarkach, warsztatów mechanicznych, gorzelni i browaru wykorzystujących miejscowe źródła i piwnice wykute w wapiennych skałach. Uważano, że opalanie zakładów torfem wydobywanym w okolicy Jaworznika na pewno oszczędza lasy. Odnotowano istnienie kopalni rudy żelaza, wapienniki, wykorzystywanie gliny na polepy i klepiska, a w Kotowicach - zasobne włościańskie domy już z kominami i otwieranymi oknami, co jest zasługą światłego dziedzica. W Kroczycach A. Wiślicki zwrócił uwagę na doświadczalne poletko żyta o olbrzymich kłosach, które pochodziło z guberni kostromskiej. Tak więc "naturaliści" nie tylko prowadzili terenowe badania naukowe lecz podziwiali uroki jurajskiego krajobrazu, obserwowali zachodzące w nim przemiany i życie codzienne mieszkańców.

Również Wincenty Pol (1807-1872) poświęcił wschodniej Jurze nieco uwagi: ...Rudawa wypływa z gniazda gór Zawiślańskich... Prądnik... poczyna się około wsi Stuszowa zbiega w dolinę Ojcowską czyli do tak zwanej Szwajcaryi Polskiej; płynie z północy ku południowi, pomija w biegu swoim Pieskową Skałę, Grodzisko, Ojców, Promnik i uchodzi poniżej Krakowa do Wisły. Jest to wartki potok, łoże jego kamieniste, wody źródłowe... (Pol 1875). W. Pol pisał również o chlebie prądnickim sprzedawanym na placach targowych Krakowa (por. Noga, red. 1997). Od XVI w. datuje się zakładanie młynów nad Prądnikiem i rozwój piekarstwa, a mieszkańcy pobliskich wsi od kilkuset lat piekli chleb dla Krakowa.

Aleksander Janowski (1866-1944) zamieścił w Ziemi (1936) wspomnienia z wędrówki odbytej w 1885 r.: Miałem lat 19. Szedłem z Zawiercia do Ogrodzieńca. Minąwszy miasteczko ujrzałem ruiny zamczyska na szczycie urwistych skał. Był to widok dla mnie niezwykły, tak olśniewający, że pędem pobiegłem ku temu zadziwiającemu zjawisku. Zamek tonął w blasku lipcowego słońca. Po południu nadciągnęła burza. Jakież to inne było w świetle błyskawic, rozdzierających szare tło chmur. Burzę przeczekałem, lecz do Zawiercia nie wracałem, bo pociągu jużbym nie miał. Zostałem w Podzamczu na noc. Noc była księżycowa. Srebrny połysk pełni znów na swój sposób oświetlił ruiny. Trzy obrazy. Każdy inny, a wszystko jednako piękne zdumiewające. Czy wielu ludzi mogło widzieć takie czary? Miliony Polaków nie wiedziało, że jest jakiś Ogrodzieniec, lub gdzie go szukać. Miliony Polaków kraju swego nie zna, a powinno go znać, by tem goręcej go kochać. Kochać i szanować. Tej idei chciałbym służyć. Przyjdą geologowie, aby badać skały, przyjdą historycy sztuki, aby opracować architektoniczną wartość zabytku. Cześć im! Ale jabym pragnął, żeby chłopcy we wsi nie ciskali do celu kamieniami, druzgocąc kamienną nad bramą tablicę, gdzie jeszcze można było czytać napis: Severinus Bonar de Balice et Ogrodzieniec. A tę opiekę, a raczej poczucie miłości i dumy można i trzeba wykrzesać w milionach, które muszą znać swój kraj.

Wycieczka ta wywarła istotny wpływ na pogłębienie zainteresowań krajoznawczych Aleksandra Janowskiego - uważał, że najważniejszym elementem krajoznawstwa jest osobiste zetknięcie się z przyrodą, zabytkami, ojczystym krajobrazem.

W literaturze krajoznawczej można również znaleźć inne opisy wycieczek po interesującym nas obszarze. Stanisław Lencewicz (1889-1944) w dzienniku wycieczkowym "Przez Wyżynę Małopolską" opisał swoją wędrówkę w 1911 r. Zwiedził Dolinę Prądnika wraz z ojcowskim zamkiem, muzeum i grotami, a wędrując w deszczu wąwozem Jamki do Czajowic, nieświadomie przekroczył granicę zaborów. W dolinie Będkowskiej oglądał odkrywki geologiczne i skamieliny. Notował istotne zasłyszane rozmowy, (...) ciekawym czy przybysz jest szlachcicem - na zaprzeczenie usłyszał : ...totysz ja sobie tak myślołem, bo gdziebyta ślachcic na take pogode chciom... [wędrować] i słusznie, bo - jak pisze - przed wejściem do wsi musiał się solidnie czyścić z błota. Rozwój turystyki - jego zdaniem - hamuje brak możliwości noclegowych i posilenia się na trasie. Opisał również Sułoszową oraz biedne wsie: Kromołów i Zederman z osobliwą uwagą - siedlisko kretynów, rozłożone na bezwodnych, nieurodzajnych glebach, dokąd wodę dowozi się w beczkach. Poszukiwał źródeł rzeki Baby.

W opisie przejazdu przez Jurę w 1912 r. Antoni Gawiński (zm. 1684) wymienia okolice Bolesława, zamku Rabsztyna, Smolenia i Olkusza oraz przytacza tutejszy zwyczaj ciągnących na targ chłopów - pieszo, w przyjętym porządku ...gospodarz przodem, dalej baba, jeszcze dalej wyrostek aby porządek rodzinny należycie był zachowany...

Adolf Dygasiński (1839-1902) opisywał zamki na Jurze, otaczający je krajobraz, ale ubolewał nad niszczeniem tych cennych zabytków, np. w Ogrodzieńcu okoliczni mieszkańcy ...bezwzględnie łupią wszystko, co się da na marny parkan, szopę... zamienić, zaś zamek w Smoleniu niszczą poszukiwacze skarbów, trawiący na kopaniu bezsenne noce... Wierzyli bowiem w opowieści o zakopanych skarbach... Przy opisie zamku w Bobolicach zwracał uwagę, że ...skała stanowi rzeczywisty fundament zamku, który tkwi na niej, jakby gniazdo orle (...) ...dzieło przyrody i dzieło rąk ludzkich zrosły się z sobą... Pięknie opisuje otaczający zamek krajobraz, ale też ...spustoszone wnętrze, zarastane zielskiem (Dygasiński 1912).

Zamek w Pieskowej Skale wzbudził zainteresowanie Dygasińskiego nazwą i licznymi podaniami związanymi z tym miejscem, historią jego właścicieli, a także otoczeniem. Ubolewał nad przetrzebieniem okolicznych lasów. Warto przytoczyć jego opis zamku w Ojcowie: ...stoi na jednej z licznego tłumu skał, co otoczyły wieńcem głęboki jar, ongi wyrwany przez wody, a dziś tworzący łoże dla kręto i wartko płynącego Prądnika... Wspomina o zaczętej odbudowie ruiny, o legendach związanych z tym miejscem. Opisuje sąsiednie doliny, pieczary ze śladami dawnych mieszkańców, pisze o starostach ojcowskich i kolejnych właścicielach począwszy od XVIII w.

W 1913 r. wydany został w Warszawie przewodnik Michała Poleskiego (1839-1917) "Zamek ogrodzieniecki - na tle najbliższej okolicy - jego przeszłość i stan obecny" (ryc. 5), w którym, jako motto, wykorzystał fragment wiersza Marii Ilnickiej (1825-1897).

rycina
Ryc. 5. Strona tytułowa przewodnika Michała Poleskiego "Zamek Ogrodzieniecki"

Autor ubolewał nad brakiem monografii zamczysk Kongresówki, chociaż już od 1827 r., na polecenie W. Ks. Konstantego, komisje wojewódzkie nadsyłały do Komisji Spraw Wewnętrznych i Duchownych szczegółowe opisy zamków. Nie zostały one jednak opublikowane, podobnie jak bogaty materiał o zamkach murowanych i grodziskach zgromadzony przez Zygmunta Glogera (1845-1910).

M. Poleski, w swoim opracowaniu opisywał położenie, klimat, geologię, florę i faunę, górnictwo i przemysł tych okolic, powstanie i położenie osady-miasteczka Ogrodzieńca, wyliczał folwarki i wsie stanowiące niegdyś majątek zamkowy. Wspominał o skale nad traktem, na której w połowie XIX w., za sprawą miejscowego karczmarza chcącego ożywić senną okolicę, miał się ukazać ciemną nocą świecący ogniście wizerunek Bogurodzicy, co naturalnie ściągnęło tłumy, lecz władze kościelne odkryły oszustwo. Opisywał również dawne stroje wieśniaków, mieszczek, statecznych obywateli noszących nawet szare cylindry z czasów Księstwa Warszawskiego, a także pracowitość włościan zajmujących się ciesielstwem, koszykarstwem, bednarstwem, często migrujących do Zagłębia lub okolicznych fabryk, a latem "na saksy" do Prus. Zaciekawia w opisie położenie zamku w Ogrodzieńcu: ...skalny grzbiet ogrodzieniecki, jako jedna z odnóg Karpat... - taka w owym czasie była znajomość Jury. W dalszym ciągu autor przewodnika, przez okazałość budowli, ale też przez jej zniszczenia, ulega najpierw zachwytom, a potem smutnemu nastrojowi, rozpamiętując historię naszego kraju. Poetycką prozą opisuje obronność zamku, dające się odczytać, mimo dużych zniszczeń, bogactwo wnętrz mieszkalnych i świetność rodu Bonerów. Wspomina również poprzednich właścicieli Ogrodzieńca i sąsiednich zamków.

W przewodniku zamieszczony został także opis zamku w Morsku, jego najbliższej okolicy, a szczególnie skał o niezwykłych kształtach, takich jak Okiennik, lub nazwach np. Skrzypkowa Skała, i wiążące się z nimi legendy. Liczne przypisy, wykaz literatury, spis nazwisk i miejscowości, spis treści oraz sprostowanie błędów - stanowi ważne uzupełnienie tego obszernego i wszechstronnego opracowania, z którego już w 1913 r. mogli korzystać zainteresowani poznawaniem naszego kraju.

Piotr Przesmycki (1869-1942) zamieścił w "Ziemi" (1922 r.) interesujący artykuł o źródłach ginących w piaskach olkuskich, o szkodach powodowanych przez rzekę Babę. Wymienił również rzekę Sztołę i duże źródliska rzek w obszarach piaszczystych np. Białej, dopływu Białej Pszemszy, oraz liczne stawki. Ten sam autor opisał genezę jaskiń na Jurze oraz podał możliwości dotarcia do nich. W 1922 r. pisał: ...z powodu trudności paszportowych całokształt kanionowy wyżyny znali wcześniej tylko szwarcownicy... Jeszcze dwa lata przed wojną światową czujność władz austriackich była gorliwa..., a wszystko z powodu pierścienia fortów krakowskich. Autor zachęcał do poznania pięknej okolicy o rozmaitości krajobrazu, ciekawej budowie geologicznej (...) tego nie dają Karpaty. Podał kilka tras wycieczkowych ale ostrzegał przed możliwością pobłądzenia w lasach.

Opis jurajskich zamków poprzedzało zawsze omówienie otaczającego je krajobrazu i przyrody. Podobnie jest przy opisie zamku w Korzkwi Emilii Sukertowej (1887-1970), która też interesowała się historią tego miejsca i kolejnych jego właścicieli, przytaczała podania. O kościele korzkiewskim pisała: ...i tak - rozsiadłe na dwóch sąsiednich górach, spoglądają ku sobie... [tj. zameczek i kościół]. Zachęcała do zwiedzania doliny Korzkiewki. W tym opisie ciekawostka - jednym z kolejnych właścicieli był ród Jordanów h. Trąby wywodzący się ze starożytnego Rzymu?! Gościli na zamku król August III Mocny, a także Franciszek Wężyk (1785-1862), który napisał: ...Oto dwóch gór sąsiednich wabi mnie przełomek, na jednej z nich jest kościół, a na drugiej zamek...

Była tutaj również Klementyna Tańska-Hoffmanowa (1798-1845). E. Sukertową zauroczył głos dzwonu z korzkiewskiego kościoła, który po ...falach Korzkiewki płynie ku Prądnikowi, a z nim ku Wiśle, ku wszystkim ziemiom Rzeczpospolitej aby zachęcić do tłumnego odwiedzania tych zapomnianych stron - pisała w 1923 r.

Zimowa wycieczka Edwarda Rühlego (1905-1988) w 1927 r. na Wyżynę Krakowsko-Częstochowską miała na celu dokładne poznanie i sfotografowanie wszystkiego, co było warte utrwalenia. Po perypetiach wynikających ze złej pogody dotarł i opisał okolice Smolenia. W Olkuszu przyjął go na nocleg "naczelnik straży ogniowej", aby wreszcie, przy pogodnym dniu, przez Rabsztyn, Kosmołów, Sułoszową, dotrzeć do Ojcowa, gdzie zanocował w schronisku PTK. Zwiedzał okoliczne doliny i groty, zanocował w szkole w Kobylanach, a po przejściu kolejnych dolinek, zwiedzeniu Czernej i Krzeszowic doszedł do Grójca. W następnym dniu podziwiał panoramę z ruin zamku Tenczyńskich w Rudnie, oglądał Alwernię i Lipowiec. Wędrówkę zakończył w Trzebini. W swej relacji opisał również mieszkających na Jurze ubogich ludzi we wsiach oddalonych od większych ośrodków. Ludność prawie zawsze odnosiła się do niego życzliwie ...wszędzie byłem gościnnie i bezinteresownie przyjmowany... W końcu stwierdził, że ...turystyka zimowa poza Tatrami nie istnieje.

Interesujące są opisy krajobrazu Jury oglądanego z okien pociągu przy okazji przejazdu na Powszechną Krajową Wystawę w Krakowie. Anonimowy autor pisał, że jadąc z Sosnowca widział po drodze Krzeszowice, ...cała ta droga idąca dolinami potoków w paśmie Jury Krakowskiej jest bardzo malownicza, a piękno krajobrazu ciągle wzrasta... W okolicy Krakowa polecał zwłaszcza Tyniec, Bielany, Tenczyn (...) czarownego kanjonu Ojcowa, gdzie bystra rzeczółka Prądnik rozmyła prawdziwie fantastyczną dolinę...

Tadeusz Dybczyński opisywał w 1931 r. jedną z gmin jurajskich, Rabsztyn - położenie, geologię, gleby, osiedla należące do gminy i przytaczał rodzajowe ciekawostki. Pisał o drogach łączących gminę z Olkuszem, Skałą i Ojcowem, podkreślał ubóstwo okolic - jego zdaniem - wynagradzane pięknem krajobrazu tzw. Jury Białej. Uzasadnieniem tej oceny jest 20-wierszowy opis krajobrazu, widoku ze skałek pomorzańskich na Pustynię Błędowską i ubogie domostwa wsi Chechła, Błędowa i Klucz.

W 1938 r. ukazał się w Olkuszu "Ilustrowany przewodnik po Ziemi Olkuskiej", Antoniego Wiatrowskiego (1889-1957), w którym autor zwrócił również uwagę na krajobraz Jury, jej przeszłość geologiczną, zachęcając do obejrzenia skamielin w Muzeum PTK w Olkuszu, oraz przeszłość historyczną (ryc. 6). W opisie czasów jemu współczesnych ciekawa jest wzmianka o mieszkańcach Skały: słyną z przedsiębiorczości handlowej oraz uprawy na kaszę i mąkę tatarki czyli gryki, a na każdym odpuście w Skale można kupić placki tatarczuchy.

rycina
Ryc. 6. Strona tytułowa przewodnika Antoniego Wiatrowskiego po Ziemi Olkuskiej

Wojciech Walczak (1916-1984) opisał w 1938 r. ...egzotyczną pustynię na Ziemiach Polskich... czyli Pustynię Błędowską - jej położenie, roślinność, fantastyczne barwy pustynnych piasków, zjawiska fatamorgany, oraz osobliwe brzegi Przemszy z piaszczystymi nawisami.

Wśród opisujących uroki Jury można znaleźć także ubolewających nad jej ubogą ziemią. Widziała ten problem Helena Heilig pisząc w 1939 r.: Ziemia Olkuska piękna lecz zarazem uboga - gleby piaszczyste, ludność z konieczności zajmuje się przemysłem ludowym i chałupnictwem. Autorka tłumaczy zajęcie się produkcją chałupniczą zamieszkiwaniem na ubogich glebach. Należy jednak zwrócić uwagę na wielokierunkowe zdolności wiejskiej społeczności. W Wolbromiu, w 500 warsztatach, zatrudniających 2 tys. osób, wytwarzane było obuwie po przystępnej cenie.

W Wierzbicy pracowało 85 warsztatów tkackich wytwarzających płótna na prześcieradła i ręczniki, a w Ogrodzieńcu produkowano wyroby trykotarskie, koronki siatkowe i tiulowe, rozwinął się również haft kościelny i sztandarowy. Okolice Ojcowa, szczególnie Sąspów i Jerzmanowice, znane są z wyrobu galanterii drzewnej (ok. 500 wytwórców), lecz wyroby mało wartościowe artystycznie, zdobnictwo narzucone przez nakładców, zalewało całą Polskę (np. 120 tys. lasek). Z inicjatywy autorki Wydział Powiatowy w Olkuszu podjął współpracę z Muzeum Etnograficznym i Muzeum Przemysłowym w Krakowie celem wprowadzenia do tych wyrobów motywów krakowskich.

Geograf Jerzy Smoleński (1881-1940) opisując w 1923 r. krajobraz okolic Krakowa podkreślał niezwykłe bogactwo odmiennych typów krajobrazu, a szczególnie jurajskiego z fantastycznymi formami skał, głęboko wciętymi dolinami z najbardziej znaną Doliną Ojcowską ze wspaniałą szatą roślinną. Natomiast Gabriel Leńczyk (1932 r.) widział w ostańcach podobizny ludzkich twarzy. Podobnie o jurajskich ostańcach pisał Kazimierz Sosnowski (1948), które zaznaczając się w krajobrazie działają na wyobraźnię, inspirują legendy, a przyrodniczo mają niezwykłą wartość będąc siedliskiem interesujących gatunków roślin i ostoją skalnego ptactwa.

Ciąg dalszy...


Sprawdź nasz XHTML 1.0!
Strona Komisji Historii i Tradycji Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego.
© Wszelkie prawa zastrzeżone.